Rubinowy Sen..





moje myśli...
choćby.. poniedziałek, 14 maj 2012, 16:04
nie wiem jak  się starał to i tak zawsze bedziwe tym gorszym, drugim... nie potrafie sie "sprzedać", grac pozorami...   są tacy co potrafią...
kolejna wizyta siostry i kolejny kwas.... niemała w tym zasługa rodziców.. ale z tego co wie, to sytuacja dość czesta..
bywa. tylko zaczynam miec powoli doscyc tego,że jak źle to do mnie, a jak dobrze, to jestem złem koniecznym...

ale nie ma co drązyć tematu..skoro ktoś jest ślepy..
za nami Komunia.... było..pięknie... śmiało moge powiedzieć,że pięknie...
chwyciło mnie za gardło w Kościele, gdy Syn przyjmował Komunię...
tyle przygotowac i juz po wszystkim..ale bylo warto..
pOtem pojechalismy do Częstochowy.,.. fajny dzien..

chyba czas odgruxowac bloga... nie było weny, nastroju... i w ogóle jakoś tak..
ale czas wrócić do samej siebie..


bywa.. sobota, 12 maj 2012, 21:40
że pomimo upływu dni, tygodni  w duszy nastaje pustka.. litery uciekają, a mysli chowają się głęboko... bywa...poprostu..


CZAS.. czwartek, 02 luty 2012, 17:16
a raczej jego brak..nie wiem jakim cudem, ale na wszystko brakuje w czasu.. mowię o pracy, bo w domu jakos wszystko gra..

siedze w domu sama i czekam na synka.. dzis poswiecenie świec.. Matki Boskiej Gromnicznej.. poszedł z babcią... niedługo Komunia... jak to szybko minęło..
Siostrzeniec juz ma ponad 1,5 roczku, a tak niedawno czekalismy na jego pojawienie sie..leci czas...

Tydzien , bo w sumie się konczy minął szybko, chaotycznie i jakos tak..sama nie wiem.. wiecznie ktos, coś chce.. w sumie ma to swoj plus, szybciej nadejdzie piątek..
Mroz mnie dobija.. chodzę do pracy w rajtuzach(!!!!!) i czapce.. jesli chodzi o mnie to ewenement hahaa..
wczoraj Pan mąz kupił mi śniegowce..różowe.... są boskie :Dprzynajmniej nie bede marznąć... a że bede pink.. coz:D

jutro wypad z dziewczynami.. fajnie, odstresuje sie.. a potem weekenddddd.... bossskoo..

aa wczoraj się zmobilizowalam i kupilam tabletki na odchudzanie.nie ma na co czekac:P



niedzielnie.. niedziela, 29 styczeń 2012, 11:29
nie ma tak dobrze,żeby pic i nie miec kaca:P
Pan mąz umiera i to bardzoooo..za to ja jak młody bóg:P
imprezka udala sie super,,wyszli bardzo późno...Wszystko smakowało, z czego sie bardzo ciesze bo faktycznie sie napracowałam..muszle nadziewane szpinakiem z serkiem feta, sałatka z tortellini, kuleczki z kremu smietankowego obsypane kokosem i klorowymi cukiereczkami, seser tiramisu.... mniam...
Lubie ich, fajnie spedza się z nimi czas...

No ale fakt faktem,że sprzatanie po imprezce zostało na mojej głowie jak i pójscie z małym do kościołka, bo pan mąz delikatnie mówiac jest dętka hahaa
kara musi byc:P:P

jutro niestety do pracy:( nie chce mi sie...

i powrót do walki z waga.. pofolgowalam sobie i juz mnie denerwuje to i owo.. wrr.. glupia babaa....



buuu sobota, 28 styczeń 2012, 16:02
buu i koniec leniuchowania sie zbliza.. a szkoda..
ca,ly dzien siedze w garach, bo wieczorem wizyta znajomych.. zdecydowałam na sie na derser tiramisu, sałatka z tortellini i muszle nadziewane szpiankiem z zserem feta...
mam nadzieje,że bedzie smakowac.

 ogolnie zakrecony dzien.. wywalislismy dzis z męzem stól.. stray, na dwanascie osób..szkoda, bo pamietam go z dziecinstwa..pamietam jak jadłam przy nim piergoi jak miałam 7 lat i piłam miete... moja kochana babcia..
ale cóż..czas byl na niego.. poszedł w niepamięc...a ile miejsca sie zrobiło....
oczywiscie ja jak to ja... jak tylko mąż wywalił stoł., to zaraz zaczęlam kombinowac z przestawianuem mebli..efekt jest fajny..no nie szczyt moich marzen, ale zadwowalający..
 dalej martwie sie tatą... nie wiem jak on sobie to wszystko poukłada.. masakra...
ale nie bede się tym martwic...nie dzis..


c.d. czwartek, 26 styczeń 2012, 11:45
ciag dalszy leniuchowania..
jest miło..mrr..bradzo.. spokój,cisza, synus i ksiazka..

wczorajsze pierogi wyszły fajnie.. smakowaly mi, chlopakoim tez.. no tesciowa jest mistrzynią w robieniu pierogów, wiec naprawdę cieżko jej dorównać... ale jestem zadowolona..nastepne planuję zrobić ze szpinakiem.. mmmniam...

Wczoraj mama pojechała na komisję w sprawie odzyskania prawa wykonywania zawodu..nie wiem czego ona się spodziewa, ja nie mam złudzen,że to nic nie da..ale niech walczy... jej sprawa..

Zapomniałabym.. w poniedziałek trafilam w sumie przypadkiem do kręgarza.. z dusza na ramieniu, bo tyle się słyszy o nich..ale fakt faktem pojechałam.. potyrpal mna, powyginał.. chrupło, trzasnęło.. niby ma byc lepiej.. najlepsze jest to,że znalazł miejsce o którym mu nie powiedziałam, a które boli.. no zaskoczył mnie... w poniedziałek nastepna wizyta.. zobaczymy...
jak narazie czuje kręgosłup dosyc mocno, ale chyba jest troszkę lepiej..

Miło tak siedzieć sobie w domku, z rodzinką.. bez stresu, w spokoju... ciezko bedzie wrócic do kieratu:)
ale nie ma co myslec o tym co dopiero bedzie.. delektuje sie leniuchowaniem:)


dziwne.. środa, 25 styczeń 2012, 09:35
Notka poniedziałkowa była piekna, ale wystrzeliła w kosmos..nie wiem dlaczego..ale jak zobaczyłam że zniknęła to myślalam,ze zawału dostanę i w ramach zemsty wylogowalam sie :D

kilka literek na monitorze.. tło..slowa... znikąd... a staja
się ważne...
Capricornus.. nie wiem co się dzieje, ale taką podjąleś decyzje ..nie mam na nią wpływu:(
Smutno,że chcesz zniknąć...
ja pozostaję.. wiesz gdzie mnie znaleźć..


Dziś rozpoczęłam urlop.. i plan jest mega ambitny- z rana 3 odcinki filmu, a potem pierogi.. mialam robić w sobotę, ale nie wypaliło..
Mam nadzieję,że wyjdą bo chyba mnie szlag trafi..
w sobotę przychodzą goscie, wiec tez powinnam już coś zaplanować...

za oknem .. nijako.. niby jakies białe farfocle lataja, ale co to za zima.. chlopcy wczoraj pojeździli na nartach i wrócili zadowoleni.. próbują namówić mnie na piatek, ale marne szanse...

zapowiada się miłyd zien..dzien nicnierobienia:)



smutno piątek, 20 styczeń 2012, 20:00
ten cholerny tydzien we koncu na finiszu... nie mam sił... soiadam o 7 do komputera, wstaję na siku(i to w sytuacji gdy widzę świat na żółto:P) i dalej się nie wyrabiam..
nie wiem jak to dalej ma wyglądać..
moje oboeiązki spokojnie, z palcem w 4 literach można rozdzielić na dwie osoby ..i nie będą się nudzić!  o Nie!!

siedze sama w domu, bo mąż pojechal zawieźć małego do kuzynów na weekend.. oczywiście jak tylko zniknęli za zakrętem poryczałam sie... jakas nienormalna jestem, zaraz wydaje mi się że coś się stanie.. bzika mam...
jestem nadopiekuncza ..

Mama dziś mnie zszokowała.. była w dzien z małym, u nas w domu.. no była, jak wiele razy przedtem..nie spodziewałam sie miczego, kompletnie.. Ona należy do osob , którym jak palcem nie pokażesz to nic nie zrobią..
A tu przychodzę z pracy i dwudaniowy obiad na stole... No szczęka mi opadla... a mówią,że święta czas cudów:P



nareszcie.. czwartek, 19 styczeń 2012, 19:43
prawie czwartek.potem juz tylko piątek i w końcu weekend...
jestem wypluta... calkowicie...
nawet się dziś nie zważylam..nie chcę sobie calkiem psuć nastroju... dobja mnie ta pogoda za oknem.. co to ma cholera jasna byc? listopad? mokro, szaro, nijako... też mi zima..

stawy dziś tak dokuczaly,że zdecydowalam sie na skorzystanie ze środka reklamowanego w tv..o dziwo coś tam pomogło... zapowiada się że przynajmniej spokojnie zasnę..dobre i to...

dzis w domu naleśnikowo.. nie wiem co mnie napadło, ale przyszłam do domu i zaczęlam smażyc.. no smaka takiego dostalam,że szok..jak sie okazalo mąż tez mial zachciewajkę:) wyszly pyszne... z dżemikiem... co prawda synek tradycyjnie jadl suche, ale co tam :D nie potrafię go przekonać ze to pyszne... niech wcina jak chce:)


Synek nadal leniuchuje...byl dziś z tatem na nartach..dzis bez marudzenia, korzystal z uroków szusowania.... ja jestem antytelentem jesli chodzi o narty...nie lubię zimy i kompletnie mnie to nie kręci...

ale ale... wczoraj zapisalismy synola na obóz pływacki , na lipiec..niby nic szczegolnego, ale dla mnie to wydarzenie..pojedzie pierwszy raz... bedzie przeżycie... oj będzie.. i dla niego i dla mamy.. bo tata jakoś sobie poradzi, on z tych raczej nie wrażliwych;)
ciekawa jetsem jak to będzie... chociaż szczerze mówiąc bardzo konkretnie biorę pod uwage możliwość pojechania po małego szybciej jak będzie źle .. no co ja poradze :D mamuśka ze mnie:P

idę spać:) kolorowych snów..




środa... środa, 18 styczeń 2012, 19:02
meczący dzień...bardzo...
chłopcy byli na nartach, a ja tyralam jak osiołek... nie wiem jakim cudem mam ogarnąć to wszystko,co dzieje sie w pracy.. to fizyczna niemożliwość...

Okropnie bolą mnie stawy...nie wiem czy to reumatyzm czy raczej ból kości... musze zrobić badania.. tylko kiedy?
musze bo to coraz bardziej dokuczliwe.. a nie będę brała leków jak cukierki...

waga stoi w miejscu.. no ale to juz chyba moja wina... nie przykładam sie.. wstyd baboooo...
oczy mi się zamykają... poczytam troszkę i lulu...








O mnie
RubinowySen
34
Słówko o mnie
córka,siostra, żona i mama synka i Aniołka...właścicielka Tośki... naprawdę jaka jestem nie wie nikt.......... nie szukam niczego, bo mam wszystko..
Zobacz mój profil
Dni, tygodnie, lata...
Rok 2012
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
<< Maj 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031
Goście
 
Moja Muzyka...

I.Jarocka - Wymyśliłam Cię
Eva Cassidy - Autumn leaves
Paul Anka -you are my destiny
Maria McKee - Show Me Heaven
Vaya Con Dios - What's a woman
Andrzej Zaucha - Siódmy rok
Paula Ignasiak - Od dziś





cyferki...
odwiedziło...
 
1862
pozostawiło swoje myśli...
 
132
Moi Goście...
 
4
Zobacz serwisy INTERIA.PL